| Telewizja niezgody |
|
|
|
| Napisał(a): Wojciech Figiel & Marcin Przasnek | |
| 26.05.2007. | |
|
27 maja 2007 roku wygasła koncesja działającej przez ponad 53 lata kontrowersyjnej telewizji wenezuelskiej RCTV. Decyzja rządu wenezuelskiego o nie przedłużeniu koncesji dla tej stacji wywołała bardzo szeroką polemikę oraz ofensywę przeciwko Wenezueli ze strony administracji amerykańskiej oraz światowych korporacji medialnych. Warto zastanowić się dlaczego tak się stało...
27 maja 2007 roku wygasła koncesja działającej przez ponad 53 lata kontrowersyjnej telewizji wenezuelskiej RCTV. Decyzja rządu wenezuelskiego o nie przedłużeniu koncesji dla tej stacji wywołała bardzo szeroką polemikę oraz ofensywę przeciwko Wenezueli ze strony administracji amerykańskiej oraz światowych korporacji medialnych. Warto zastanowić się dlaczego tak się stało... Telewizja RCTV działa od 23 listopada 1953 roku. Jest to część sieci kilku telewizji i rozgłośni radiowych, których udziały leżą w rękach wenezuelskiego, lokalnego magnata Marcela Graniela. Od kilkudziesięciu lat niemal wszystkie kanały Graniela związane są z amerykańską stacją telewizyjną NBC. Braterstwo stacji wenezuelskiego magnata z amerykańskim symbolem współczesnych mediów nie powinno jednak budzić powszechnego zdziwienia. Nie jest to przecież wyjątek: w Wenezueli wszystkie prywatne stacje telewizyjne mniej lub bardziej związane są z amerykańskimi koncernami – czy to NBC, czy też ABC. Nie przedłużając koncesji dla RCTV rząd Wenezueli musi liczyć się z konsekwencjami nie tylko ze strony lokalnej oligarchii, ale także i administracji USA. Stany Zjednoczone które w telewizji Marcela Graniela dostrzegają wartościowego sojusznika, z całą pewnością tak łatwo nie odpuszczą i zrobią wszystko, by koncesję dla wenezuelskiej stacji RCTV przywrócić. RCTV to w końcu stacja propagująca opozycyjne wobec prezydenta Wenezueli treści, a te, jak wiadomo, sprzyjają polityce USA. Wydawać by się więc mogło, że ten konflikt nie ma głębszej genezy. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej zjawiskom pojawiającym się w ostatnich latach w Wenezueli, łatwo można dojść do wniosku, że zamieszanie wokół telewizji RCTV ma drugie dno. Rewolucja boliwariańska Decyzji rządu o nie przedłużeniu koncesji dla RCTV nie można rozpatrywać w oderwaniu od szerszego kontekstu politycznego. Ameryka Łacińska to przecież kontynent o olbrzymich nierównościach społecznych, od wielu lat zdominowany przez wielkie koncerny z USA (w tym także medialne). W ostatnim dziesięcioleciu można było dostrzec w tym regionie szereg wielkich ruchów społecznych, które domagały się zmiany tej sytuacji. Jednym z nich jest tzw. ruch boliwariański w Wenezueli, na którego czele stanął wybrany w demokratycznych wyborach prezydent Hugo Chavez Frias. Od prawie dziesięciu lat kolejne rządy prezydenta Chaveza prowadzą ambitny projekt przebudowy gospodarczej i społecznej kraju. Wdrażane stopniowo reformy, mają na celu doprowadzenie do egalitarnej dystrybucji dochodów. Zmiany tych poczynań są widoczne - i to gołym okiem. Do tej pory, mimo obecnej w Wenezueli nielicznej, lecz wpływowej i bogatej opozycji, udało się zlikwidować analfabetyzm na terytorium Wenezueli (co oficjalnie potwierdziło UNESCO w 2005 roku). Dzięki ważnym decyzjom wenezuelskich władz, udało się wprowadzić darmową i powszechną służbę zdrowia. Ponadto podjęto dosłownie dziesiątki inwestycji w modernizację infrastruktury, rolnictwa i przemysłu. Całkowicie przeorganizowano też korporację naftową PDVSA, kierując zyski z jej działalności na programy społeczne, a nie – jak to było do tej pory – do kieszeni zarządców tej firmy. Rosnący w siłę ruch boliwariański napotyka opór tradycyjnych elit rządzących, w tym także szefów koncernów medialnych dominujących w Wenezueli. To właśnie media (w szczególności telewizja) przy poparciu części generałów w kwietniu 2002 roku wywołały w społeczeństwie atmosferę chaosu, która miała uzasadnić przejęcie władzy w Wenezueli przez wojsko i organizację pracodawców. Media w Wenezueli Jak już wspomniano na początku, większość środków masowego przekazu w Wenezueli zdominowana jest przez związane z amerykańskimi korporacjami koncerny medialne i rodzimych biznesmenów. Oprócz RCTV (będącej w rękach wspomnianego już Marcela Graniela), dużą rolę na rynku medialnym Wenezueli odgrywają kanały Gustava Cisnerosa, czwartego na liście najbogatszych ludzi w Ameryce Łacińskiej. Cisneros, oprócz Venevisión w Wenezueli, posiada także udziały w co najmniej kilku telewizjach w Ameryce Łacińskiej oraz 80-ciu innych firmach, prowadzących działalność praktycznie na całym świecie. Można więc śmiało pokusić się o stwierdzenie, że prywatne środki masowego przekazu kontroluje w Wenezueli pięć rodzin. Prywatne telewizje w Wenezueli kontrolują 78% częstotliwości, a prywatne stacje radiowe – 82%. Reszta to stacje publiczne. Nowością jest prężnie rozwijający się sektor lokalnych, czasem nawet dzielnicowych, rozgłośni radiowych, które jednak posiadają zaledwie 11% częstotliwości. To jednak nie wszystko. Same RCTV i Venevisión mają 85% udział w rynku reklam, posiadają 2/3 mocy transmisyjnych oraz sieci nadawczych, a także kontrolują 80% treści przekazywanych przez telewizje w Wenezueli. Łatwo więc uzmysłowić sobie jaką ogromną siłę stanowią prywatne media i jak potrafią wpływać na opinię publiczną. Rola prywatnych mediów Obecna struktura mediów w Wenezueli utrwalona została już ponad 60 lat temu, kiedy to rządy Eleazara Lopeza Contrerasa (1936-1941) i generała Marcosa Pereza Jimeneza (1946-1957) przyznały stacjom prywatnym 27 koncesji radiowych i 4 telewizyjne. Prawo wenezuelskie jasno stanowi, że częstotliwości, którymi zarządza państwo są „dobrem publicznym”, a wykorzystujące je stacje telewizyjne powinny przekazywać treści zgodne z konstytucją oraz swoją działalnością przyczyniać się do edukacji i moralnego rozwoju obywateli. RCTV, w ciągu kilkudziesięciu lat nadawania, wielokrotnie podejmowała działania, za które później ponosiła karną odpowiedzialność. Wielokrotnie też przyczyniała się do manipulacji wenezuelską opinią publiczną. I tak, telewizja RCTV zajmowała się głównie wyświetlaniem telenoweli, które uosabiały wszystkie wartości społeczeństwa mieszczańskiego: pogardę i przemoc wobec kobiet, kulturę coca-coli i treści prawnie zakazane. Ponadto w 1981 roku Sąd Najwyższy uznał RCTV winną wyświetlania reklamy pornograficznej. Kilkakrotnie - za naruszanie prawa - telewizja ta miała zawieszaną koncesję na okres kilku dni. Dodać należy, iż 60% czasu antenowego RCTV wypełniały programy importowane, w większości z USA. Pozostałe programy, choć produkowane w Wenezueli, nie zajmowały się promocją rodzimej kultury i zwyczajów, ale narzucaniem Wenezuelczykom amerykańskiego modelu życia. Rzadko kiedy mówiono też w prywatnych telewizjach o problemach przeciętnych Wenezuelczyków, skupiając się raczej na średniozamożnych i zamożnych mieszkańcach tego kraju. Jednak najbardziej oczywistym przykładem zależności mediów w Wenezueli od lokalnej oligarchii i administracji Stanów Zjednoczonych jest ich stosunek do legalnie wybranego prezydenta Chaveza. Telewizje prywatne, w tym także RCTV, od samego początku prezydentury Chaveza rozpoczęły wściekłą kampanię przeciwko rewolucji boliwariańskiej. Zaczęto na masową skalę fabrykować argumenty i posługiwać się technikami prawnie zabronionymi. Tak na przykład stało się, gdy wszystkie prywatne media odnalazły rzekomego szpiega kubańskiego – Juana Alberta Rosavala – który miał rzekomo przygotowywać inwazję Kuby na Wenezuelę. Donosił on, że na terenie przygotowanym do ataku wojsk Fidela Castro ideologiczną robotę prowadzi około 1500 agentów kubańskich. Mimo ciągłej histerii, do żadnej inwazji kubańskiej oczywiście nie doszło. Ale te i inne haniebne wiadomości, do Wenezuelczyków zdążyły jednak dotrzeć. Za podawanie nieprawdziwych informacji żaden z dziennikarzy i zarządców RCTV ani innych mediów do tej pory nie odpowiedział. Tego typu przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Codziennie na ekranach wszystkich telewizji prywatnych pojawiają się histeryczne i antychavistowskie komentarze, reklamy czy migawki, przedstawiające np. prezydenta na tle mapy Wenezueli, z której cieknie krew. Takie działania mają wpływ na opinię publiczną, która czuje się zdezorientowana i nie może odnaleźć się w docierających do niej sprzecznych przekazach. Media a pucz Najbardziej jaskrawym przykładem ingerencji mediów w politykę były jednak wydarzenia z 2002 roku – kwietniowy pucz oraz grudniowy lock-out. Wtedy to wielcy posiadacze ziemscy i korporacje, we współpracy z CIA, zorganizowały prowokację, w wyniku której na dwa dni władzę w kraju przejęła armia. To właśnie media nieustannie emitowały komentarze opozycji antychavistowskiej. Przez cały czas nawoływały społeczeństwo do strajków, czy innych aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa. To media prywatne dawały rozgłos czynionym z Placu Altamira deklaracjom oficerów, którzy wzywali wojsko do buntu. Rolę mediów wielokrotnie podkreślali sami puczyści. Generał Hector Ramirez Perez w dniu przeprowadzenia puczu wojskowego, 11 kwietnia 2002 roku, powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej: „na szczęście armia ma jednego, potężnego sojusznika, którym są prywatne media”. W podobnym tonie puczyści wypowiadali się przed kamerami prywatnych telewizji w dzień później, otwarcie dziękując telewizji i radiu za udzielone im poparcie. Uśmiechniętych generałów i dziennikarzy komentujących przejęcie władzy w Wenezueli można obejrzeć na filmie „The Revolution will not be televised” nakręconym przez niezależną ekipę irlandzkich dziennikarzy, którzy we wspomnianym okresie przebywali w Caracas. Telewizji RCTV w planie puczystów przypadła szczególna rola. To właśnie ta telewizja zachęcała do powszechnego strajku oraz do manifestacji na ulicach Caracas. To ona wprowadzając w błąd zdezorientowaną opinię publiczną, doprowadziła do wyjścia na ulicę setek nie znających genezy konfliktu ludzi. Gdy do tej manifestacji już doszło, dziennikarze stacji RCTV namawiali uczestników do niezgodnej z prawem zmiany rasy marszu tak, by spotkali się oni ze zgromadzonymi wokół pałacu prezydenckiego zwolennikami prezydenta Chaveza. W tej atmosferze chaosu nagle pojawili się snajperzy, którzy zaczęli strzelać do obu stron konfliktu. RCTV podała jednak tylko informacje o ofiarach wśród opozycji. O zabitych po stronie rządu i prezydenta na antenie RCTV było cicho. Reporterka tej stacji obecna na miejscu komentując wydarzenia pokusiła się wyłącznie o stwierdzenie, że manifestujący zwolennicy Chaveza „mdleją z powodu zbyt dużego nasłonecznienia”. Wenezuelski film dokumentalny „Puente Llaguno – las claves de una masacre” szczegółowo opisuje tę medialną prowokację, która doprowadziła do śmierci kilkudziesięciu ludzi oraz krótkotrwałego przejęcia władzy przez armię i konfederacje pracodawców wenezuelskich, FEDECAMARAS. W swoim raporcie za rok 2002 Komitet na Rzecz Ochrony Dziennikarzy pisze: „W ciągu kilku dni od obalenia Chaveza cztery najważniejsze prywatne kanały telewizyjne przekazywały bardzo pobieżne informacje dotyczące manifestacji zwolenników Chaveza. Wielu wenezuelskich i zagranicznych dziennikarzy podkreśla, że zarządzający tymi kanałami narzucili blokadę medialną na te wydarzenia z polecenia rządu „Carmony”. Udokumentowano także przypadek wykorzystania przez RCTV przekazów podprogowych wzywających do przemocy, które wstawiane były w filmy dla dzieci. Chociaż świadomie człowiek nie odbiera tego typu przekazów, to jednak mózg je rejestruje. Wzmocnione innymi tego typu przekazami oraz napiętą sytuacją polityczną podczas lock-outu w przemyśle naftowym z grudnia 2002 roku, mogły one odegrać bardzo dużą rolę w eskalacji konfliktu. Warto dodać, że praktyki tego typu od dawna są zakazane przez traktaty międzynarodowe, których sygnatariuszem jest Wenezuela. Ciągła manipulacja RCTV oraz inne prywatne stacje telewizyjne bynajmniej nie zaprzestały swojej kampanii przemocy wobec rządu. Podczas ostatniej kampanii prezydenckiej wyemitowały one reklamę, w której wystąpiło między innymi uzbrojone w karabin dziecko, sprawiając wrażenie jakoby w kraju istniała atmosfera konfliktu zbrojnego. Ponadto na masową skalę dalej przekłamywane są fakty, a doniesieniom brak dziennikarskiej rzetelności. Na przykład całkiem niedawno we wschodniej części Caracas, zamieszkałej głównie przez opozycjonistów, doszło do wybuchu gazu w mieszkaniu, który – jak wykazały ekspertyzy - spowodowany był usterką techniczną instalacji. Tymczasem w materiale pokazanym przez RCTV zamiast zdjęć z Caracas wyświetlono obrazy pochodzące z Iraku, insynuując tym samym prześladowania opozycji i podkładanie przez zwolenników Chaveza bomb w ich mieszkaniach. Nie lepiej traktuje się pracowników kanału. Gdy niedawno założyli oni związek zawodowy, od razu wszczęto brutalną kampanię oszczerstw i oskarżeń wobec jego przywódców. Wielu pracowników na przestrzeni ostatnich kilku lat odeszło z RCTV w proteście przeciwko jawnej manipulacji faktami. Dlatego też przytłaczająca większość związków zawodowych popiera cofnięcie koncesji dla RCTV. Manipulacji ulegają także sondaże. Media na całym świecie podają, że aż 80% Wenezuelczyków nie popiera cofnięcia koncesji dla RCTV. Dane te jednak, zgodnie ze stalinowską zasadą „nie ważne kto głosuje – ważne kto liczy głosy”, są efektem jawnej manipulacji firmy Datanalysis, która przeprowadziła sondaż. Jest to firma powiązana z opozycją wenezuelską – jej szef był obecny na ceremonii zaprzysiężenia puczystowskiego prezydenta Pedro Carmony w kwietniu 2002 roku. W tym miejscu rodzi się także pytanie. Skoro 80% Wenezuelczyków jest przeciwnych cofnięciu koncesji dla RCTV to dlaczego na manifestacje w obronie koncesji dla RCTV przychodzi garstka ludzi, a na te popierające decyzje Chaveza mobilizują się tysiące? W takiej sytuacji trudno dziwić się rządowi, który zdecydował się na nie przedłużanie koncesji dla RCTV. Można w tym miejscu zadać sobie pytanie: jak długo nadawałaby jakakolwiek stacja telewizyjna, która wezwałaby do obalenia rządu Jarosława Kaczyńskiego i do spółki z armią zorganizowała prowokację, w której zginęłoby co najmniej 70 osób? W tej sytuacji dziwić raczej może fakt, iż od kwietnia 2002 roku do teraz nikt nie został nawet aresztowany za udział w puczu. Lock-out w przemyśle naftowym kosztował Wenezuelę miliardy dolarów. Doprowadził do jednego z poważniejszych kryzysów gospodarczych w historii tego kraju. Kryzys ten nota bene został już przezwyciężony, jednakże ani media, ani generałowie ani nawet szefowie zakładów pracy, którzy zorganizowali lock-out nie odpowiedzieli przed sądem. Zgodnie z ustawodawstwem większości państw świata rząd może nie przedłużyć koncesji na nadawanie dla telewizji czy radia. Dlatego też co najmniej podejrzanym wydaje się międzynarodowy rozgłos dla decyzji o cofnięciu koncesji dla RCTV. Tym bardziej, że w tym samym czasie – z powodów jawnie politycznych – rząd peruwiański odebrał koncesje dwóm stacjom telewizyjnym i trzem radiowym. Ale prezydent Alan Garcia jest jednym z wierniejszych sojuszników USA w regionie i mowy o żadnej krytyce być nie może. Jak widać, funkcje środków masowego przekazu wypełniane wobec społeczeństwa w Wenezueli nie były takie, jakich oczekiwało by społeczeństwo. Na podstawie przytoczonych przykładów, można wyraźnie stwierdzić wypaczenie medialnej misji popełnione przez stację RCTV. Telewizja ta pośrednio doprowadziła do ogromnego chaosu wśród Wenezuelczyków. Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że stacja ta doskonale wypełniała lukę wśród opozycyjnych wobec władzy mediów. Tak rzeczywiście było, ale dążenie do pluralizmu politycznego i medialnego w żaden sposób nie usprawiedliwia działań, jakich dopuściła się telewizja RCTV. Dlatego decyzja wenezuelskich władz ma swoje przesłanki, o których - wbrew temu co mówią zwolennicy RCTV – zapominać nie wolno. Opuszczony przez RCTV kanał 2 zajmie nowa Wenezuelska Telewizja Socjalna (TVes), której większość programów będzie produkowana przez społeczności lokalne. W ten sposób Wenezuela zbliży się jeszcze bardziej do realizacji postulatu demokratyzacji środków masowego przekazu i uwolnienia ich spod wpływu wielkich koncernów ponadnarodowych. Tym samym pojawi się też szansa na uniknięcie dalszej manipulacji i wprowadzania w błąd opinii publicznej, co do tej pory w Wenezueli skutecznie i bezkarnie się odbywało. |
|
| Zmieniony ( 26.03.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|



