Menu Content/Inhalt
STRONA STARTOWA
Cicha wojna w Wenezueli PDF Drukuj Email
Napisał(a): Wojciech Figiel   
13.08.2007.
W Wenezueli trwa nieustająca, cicha i dziwna zarazem wojna. Wojna, w której tylko jedna strona ma broń i strzela, druga natomiast wzywa do pokoju i negocjacji. Wojna ta trwa już prawie dziesięć lat, jednak obecnie nadchodzi jej nowa faza.

W Wenezueli trwa nieustająca, cicha i dziwna zarazem wojna. Wojna, w której tylko jedna strona ma broń i strzela, druga natomiast wzywa do pokoju i negocjacji. Wojna ta trwa już prawie dziesięć lat, jednak obecnie nadchodzi jej nowa faza.

Środa, 1 sierpnia, godzina 7.30, Mérida – jedno z głównych miast Wenezueli. Jose Luis Romero Castillo wychodzi z domu po chleb. W drodze do piekarni spotyka znajomych, którzy go pozdrawiają. Kilka minut później słychać serię wystrzałów. Na miejsce przyjeżdża pogotowie. Jose Luis, kilkakrotnie raniony w klatkę piersiową, zostaje natychmiast przetransportowany do szpitala. Mimo starań lekarzy po paru godzinach umiera.
Śmierć José Luisa nie jest niestety przypadkowa i odosobniona. Ten 50-letni ojciec dwójki dzieci był cenionym liderem związku zawodowego w sektorze budownictwa. Od dłuższego czasu donosił on o powtarzających się pogróżkach i atakach na jego i jego rodzinę. Niedawno nieznani sprawcy spalili jego samochód.
Zabójstwo Castillo to kolejna pozycja na wydłużającej się liście zamordowanych bądź zaginionych działaczy społecznych w Wenezueli. Obiektem ataku są liderzy chłopscy, działacze lewicy i związków zawodowych. W chaosie antywenezuelskiej propagandy prowadzonej przez wielkie koncerny medialne mogłoby się wydawać że za te tragiczne wydarzenia odpowiedzialny jest prezydent Wenezueli Hugo Chávez. Nic bardziej mylnego.

Kampania destabilizacyjna

Dojście do władzy Chaveza otworzyło zupełnie nową epokę w dziejach Wenezueli Po raz pierwszy ludzie powstali z kolan i zaczęli organizować się w walce o należne im prawa i o godność. Jak wielki ruch społeczny reprezentuje rewolucja boliwariańska niech świadczy fakt, iż jej zwolennikom udało się pokonać dwa zamachy stanu organizowane przez CIA i lokalną oligarchię oraz szereg mniejszych prowokacji. Zwolennicy przemian w Wenezueli jednak zajmują się głównie budowaniem nowej jakości politycznej, a nie ulicznymi walkami z opozycją. Najlepszym dowodem na to jest przejmowanie kolejnych fabryk przez pracowników i powstanie 5,7-milionowej Wenezuelskiej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.
Te konstruktywne działania spotykają się jednak z nieustannym i aktywnym oporem lokalnej oligarchii reprezentowanej przez tzw. „opozycję demokratyczną”. Gdy tylko przekonali się, że Chaveza nie da się przekupić, zaraz rozpoczęły się przygotowania do zamachu stanu. Kolejne próby destabilizacji pochłonęły ponad 100 ofiar śmiertelnych oraz kosztowały Wenezuelę co najmniej kilka miliardów dolarów. Sprawcy materialni i intelektualni tych wydarzeń dalej jednak są na wolności.
Ponieważ frontalny atak przeciwko ruchowi masowemu nie wchodzi obecnie w grę, próbuje się bardziej „subtelnych” środków. Dyplomatyczna presja i szantaże, nawała propagandowa, oddziaływanie na co bardziej prawicowych liderów ruchu itd. To jednak nie oznacza, że wojny nie ma. Bynajmniej! Jest, i to taka, w której giną ludzie.
 
Ofiary w rewolucji

Główne ciosy spadają na działaczy chłopskich, którzy domagają się ziemi. Wenezuelscy wielcy posiadacze ziemscy organizują całe brygady, które zabijają wybranych aktywistów chłopskich. Nie ma dokładnych wyliczeń, ale szacuje się, że w wyniku ich działań zginęło co najmniej 150 osób. Nie powinno w tym kontekście nas dziwić, że organizacje chłopskie są jednymi z najbardziej radykalnych organizacji lewicowych w całym kraju, znacznie bardziej radykalnymi niż np. związki zawodowe. Oni bowiem na własnej skórze odczuwają, że dopóki oligarchia kontroluje gospodarkę i ma duże wpływy w polityce i wojsku, życie działaczy chłopskich jest zagrożone.

Kolejnym obiektem ataku ze strony uzbrojonych band opozycjonistów są związkowcy. Raz na jakiś czas zdarzają się zabójstwa. Informacje o nich jednak nie docierają do nas, gdyż bardziej interesujące dla naszych „niezależnych” mediów jest pisanie o rzekomym „autorytaryzmie” rządu Chaveza. Zdarzają się także morderstwa co bardziej uczciwych funkcjonariuszy państwowych. W listopadzie 2004 roku zamordowano Danilo Andersona, który był prokuratorem generalnym Wenezueli i zasłynął z próby postawienia przed sąd wszystkich puczystów za zdradę stanu.

Mérida to szczególnie newralgiczny punkt na mapie Wenezueli. To miejsce, w którym prawica ruchu boliwariańskiego – w postaci gubernatorów i lokalnych parlamentarzystów – miała okazję zniszczyć największą ilość inicjatyw oddolnych. Zwolennicy rewolucji boliwariańskiej, jak zwykle, odpowiedzieli modelowo – w ubiegłym roku powołano Front Sił Socjalistycznych (FFS), który za cel postawił sobie walkę o lepszy świat bez biurokracji, przywilejów i przemocy. FFS jest pierwszą w kraju masową organizacją lewicową. Stąd też skupiła ona na sobie szczególną nienawiść prawicy. Ta ostatnia bowiem doskonale zdaje sobie sprawę, że zorganizowany ruch masowy może ją pokonać. Dlatego też od dłuższego czasu prowadzona jest kampania zastraszania i mordowania co bardziej aktywnych działaczy związkowych i lewicowych.

W Wenezueli próbuje się podejmować konkretne działania by zapobiec tego typu morderstwom politycznym. Pracownicy zrzeszeni w FRETECO (Froncie Fabryk Okupowanych i Pod Kontrolą Pracowniczą) proponują utworzenie milicji pracowniczych pod kontrolą związków zawodowych, by można było skutecznie odpowiedzieć na prowokacje prawicy. Apelują także o nagłaśnianie tej problematyki na całym świecie. Wszyscy mówią o rzekomych zbrodniach i karygodnych postępkach Chaveza, nikt jednak nie mówi o setkach ludzi, których zamordowała i do dzisiaj morduje rzekomo demokratyczna i pokojowa opozycja w Wenezueli. Toczy się tam bowiem walka na życie i śmierć. Albo ruch masowy przejmie władzę w kraju, albo zostanie dosłownie zmasakrowany przez prawicę i opozycję przy pomocy Departamentu Stanu USA oraz CIA.

Zmieniony ( 26.03.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

Sonda

Czytelnicy on-line

designed by www.madeyourweb.com